|
Archiwum
Ostatnie wpisy
|
poniedziałek, 07 lipca 2008
tips & tricks. Krótko o tym jak wytrwać nie jedząc. GET THIN! ... OR DIE TRYING
Pierwszy ze stosowany przeze mnie sposobów może się niektórym wydać śmieszny, ale mi autentycznie pomaga. Powiedzmy, że mam na coś ochotę, przykładowo niech to będzie spaghetti. Szukam więc w internecie przepisu na spaghetti, patrzę na składniki i obliczam wartość kaloryczną dania. Mi pomaga. http://kalorie.net/tabela_kalorii.html Drugi - kawa na czczo hamuje łaknienie i dodaje enargii Trzeci, najważniejszy chyba - woda. woda woda woda, w ilościach hurtowych. I czwarty - ostatni. Często się waż, to bardzo motywuje. "Nobody said it was easy" Pozwólcie, że się przedstawię.
Wyjątkowa, z wyboru. Dzisiaj nie jadłam. To wszystko kwestia silnej woli. 8 szklanek wody. Zero jedzenia. A w poniedziałek wyprawa po tabletki, jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem. Dobrze mi z tym. Tęskniłam za tym uczuciem. Mówcie, co chcecie. Miałam przerwę, ale wróciłam. Nie wytrzymałam. Teraz jest mi lepiej. Chociaż robie coś, czego nie powinnam robić. "Przestań, skrzywdzisz siebie i bliskie Ci osoby" Już podjęłam decyzję. Tak wiele osób próbuje wytrwać na diecie. Zagmatwane diety cud nie działąją, tak myśle. Człowiek się gubi w stosie tabel, wag i wykresów, mało kto się w tym potrafi odnaleźć, dla tych którzy potrafią - serdeczne gratulacje. Bo ja, niestety - nie potrafię. Nie mogę odmawiać jedzenia, nie za często w każdym razie. Bardzo szybko orientują się co jest grane. Lepiej udawać, że się zjadło, że się je, lub że ma się zamiar zjeść. Nie próbuję się usprawiedliwać, no, może trochę, przed samą sobą. To jest sposób życia, zadawanie sobie bólu, świadome, przez co tak niezwykłe. Niezwykłe, to chyba złe słowo... Ale nie przychodzi mi na myśl nic innego. Powolne samobójstwo, codziennie krok do przodu, a przecież nie wiem, jak długa jest ta droga. Nie chcę iść do końca; Chcę zatrzymać się w miejscu, gdzie widać koniec, stać krok od przepaści i nie iść dalej. Chcę odnaleźć siebie. Nie chce byc kimś innym. Chcę być lepszą wersją samej siebie. Ta droga, to również swego rodzaju hołd, oddany bliskiej mi osobie, najbliższej, mimo pozorów, mimo wszystkiego, co nas spotkało. Wielu z moich znajomych byłoby zaskoczonych. Nie wszyscy jednak. Pełnia szczęścia z pozoru: chłopkak, mnóstwo znajomych, kilku dobrych przyjaciół, rodzina, że tak powiem, w miarę normalna. Ale pozory mylą. Rana, pozornie wyleczona, otwarta nadal. Na zawsze? Sztuczny uśmiech. Łatwo się przyzwyczaić. A ludzie nie widzą problemów, nie chcą. Nie liczę na wsparcie, sądzę, że pukali by się w głowę. Nie mam im tego za złe. Kocham ich, wszystkich razem i każdego z osobna. "She looks in the mirror and pokes at her thighs. She slides her hands over her stomach, and she smiles as her hand glides over a bone. Not a morsel of food will pass her lips. She looks as if the slightest breeze will blow her away. As if the slightest touch would break her. So pale and fragile looking, yet so elegant. Not a morsel of food will pass her lips." |